„WIBOR” po francusku — czego polskie banki mogą się bać, gdy spojrzą na Sekwanę

„WIBOR” po francusku — czego polskie banki mogą się bać, gdy spojrzą na Sekwanę

Czy zmienna stopa procentowa bez żadnego górnego limitu to naturalne prawo natury, które każdy kredytobiorca musi zaakceptować? Polska bankowość zdaje się odpowiadać twierdząco — i liczy, że nikt nie sprawdzi, jak wygląda odpowiedź po drugiej stronie Europy.

Sprawdziliśmy. We współpracy z paryską kancelarią MBG & Associés w ramach sieci Interleges przeanalizowaliśmy, jak francuski system prawny i tamtejsze sądy podchodzą do „pływającego” kosztu pieniądza. Wnioski są bardziej zniuansowane, niż można by oczekiwać — i właśnie dlatego są cenne dla każdego, kto spłaca kredyt hipoteczny oparty o WIBOR.

 

Francja ma coś, czego w Polsce brak: ustawowy bezpiecznik

We Francji każdy kredyt — w dniu jego udzielenia — musi zmieścić się w tzw. taux d’usure, czyli ustawowym limicie RRSO wyznaczanym kwartalnie przez Bank Francji. Przekroczenie tego limitu nie jest kwestią cywilnoprawną do rozstrzygnięcia w procesie. To przestępstwo.

Mechanizm ten nie eliminuje ryzyka późniejszego wzrostu stóp rynkowych — bo tego nie może zrobić żaden przepis. Ale wymusza na bankach ogromną dyscyplinę cenową już na starcie i — co ważne — zmusza instytucje do realnego kalkulowania ryzyka, nie zaś do jego bezrefleksyjnego przerzucania na konsumenta.

W Polsce takiego dynamicznego hamulca dla kredytów hipotecznych nie ma. Polskie banki w latach 2020–2022 udzielały kredytów zmiennoprocentowych w środowisku historycznie niskich stóp, nie informując kredytobiorców o tym, co może się wydarzyć, gdy NBP zdecyduje się nadrobić zaległości. A zaległości nadrobił — z nawiązką.

 

Transparentność to nie gramatyka — lekcja z Cour de cassation

Tutaj zaczyna się meritum, które ma bezpośrednie przełożenie na polskie sprawy frankowe i WIBORowe.

Francuski Sąd Najwyższy (Cour de cassation) wypowiedział się jednoznacznie: wymóg jasności klauzuli umownej nie może być redukowany do poprawności gramatycznej. Bank nie może zasłaniać się tym, że „było to napisane w umowie”. Musi udowodnić, że konsument rzeczywiście rozumiał ekonomiczne konsekwencje tego, co podpisywał — że był w stanie ocenić skutki klauzuli na podstawie precyzyjnych i zrozumiałych kryteriów.

Brzmi rewolucyjnie? W Polsce zdecydowanie. We Francji — to standard, który tamtejsze banki znają i respektują.

Polskie banki latami broniły się argumentem, że umowa była przecież napisana po polsku, w miarę sensownym językiem, i co chcieć więcej. Że konsument podpisał, to wiedział. Cour de cassation taką logikę odrzuca. I coraz częściej odrzucają ją też polskie sądy — choć proces ten trwa zdecydowanie dłużej, niż powinien.

 

Wyrok z Paryża z 27 listopada 2024 r. — otwarte drzwi czy zamknięte?

Najświeższy i najbardziej relewantny wyrok, który zidentyfikowaliśmy wspólnie z kancelarią MBG & Associés, pochodzi z Sądu Apelacyjnego w Paryżu.

Para kredytobiorców zakwestionowała klauzulę zmiennego oprocentowania opartą o 12-miesięczny Euribor powiększony o 2000 punktów bazowych — bez żadnego górnego limitu. Argument był znajomo brzmiący dla każdego, kto śledzi polskie spory o WIBOR:

  • bank gwarantuje sobie stały zysk poprzez marżę,
  • konsument ponosi nieograniczone ryzyko wzrostu stopy,
  • dochodzi do znaczącej nierównowagi między stronami.

Sąd oddalił zarzut — ale z zastrzeżeniem, które jest kluczowe.

Powodem oddalenia nie było uznanie, że asymetria ryzyka jest z natury akceptowalna. Sąd wprost przyznał, że nie można oczekiwać od kredytobiorcy, by udzielał finansowania ze stratą. Powodem było to, że w tym konkretnym przypadku klauzula była jasna i konsument był odpowiednio poinformowany.

Sąd zostawił otwarte drzwi. Wprost: jeśli konsument nie był właściwie poinformowany o ekonomicznym ciężarze klauzuli — wynik mógłby być inny.

Dla polskich spraw WIBORowych to nie jest detal. To fundament całego argumentu.

 

 

WIBOR vs Euribor — dlaczego Polska jest szczególnym przypadkiem

Można by powiedzieć: Francja to Francja, strefa euro, EBC, zupełnie inny kontekst. Owszem — ale ten argument działa na korzyść polskich kredytobiorców, nie na korzyść banków.

Euribor odzwierciedla głęboki, płynny rynek międzybankowy strefy euro — gospodarkę o wartości ponad 14 bilionów euro. Jego wahania są naturalnie tłumione przez skalę i dywersyfikację.

WIBOR funkcjonuje w znacznie węższym środowisku polskiego rynku międzybankowego, znacznie bardziej podatnego na lokalne szoki inflacyjne.

Liczby są bezlitosne:

Polska Strefa euro
Inflacja szczytowa 14,4% 8,4%
Podwyżki stóp do 6,75% w 9 miesięcy do 4,50%

WIBOR wzrósł do poziomów, których Euribor nigdy nie osiągnął. Polski kredytobiorca stał się podwójnym amortyzatorem: najpierw pochłonął inflację w portfelu codziennych zakupów, a potem pochłonął ją w racie kredytu. Jedynym podmiotem, który na tym zarobił, był bank — z gwarantowaną marżą po swojej stronie.

 

Pytanie, które stawiamy polskim sądom

Jeśli francuskie sądy wymagają materialnej transparentności przy Euriborze — gdzie wahania były mniejsze i rynek głębszy — to tym bardziej jest ona wymagana przy WIBORze, gdzie zmiany były drastycznie gwałtowniejsze i dotkliwsze dla przeciętnego konsumenta.

Pytania do polskich banków są konkretne:

Czy przy podpisaniu umowy bank pokazał kredytobiorcy scenariusz, w którym stopy NBP wzrosną o 6,5 punktu procentowego w ciągu 9 miesięcy?

Czy wyjaśnił, że marża banku jest gwarantowana, a ryzyko konsumenta — nieograniczone?

Znamy odpowiedź. Banki wiedzą, że ją znamy. I właśnie dlatego tak mocno bronią się przed merytoryczną analizą ekonomiczną klauzul zmiennego oprocentowania — bo ta analiza, przeprowadzona uczciwie, nie wypada dla nich korzystnie.

 

Wnioski praktyczne

Francuskie doświadczenia potwierdzają to, na co wskazuje polska praktyka procesowa: brak materialnej transparentności klauzuli zmiennej stopy procentowej może stanowić podstawę do zakwestionowania umowy kredytowej.

Argument nie jest egzotyczny ani naciągany. Jest stosowany przez sądy w jednym z największych systemów prawnych Europy Zachodniej — w kraju, gdzie banki nie są instytucjami charytatywnymi, ale gdzie prawo konsumenckie traktuje się poważnie.

Jeśli spłacasz kredyt hipoteczny oparty o WIBOR i zastanawiasz się, czy Twoja umowa spełniała wymóg transparentności materialnej — warto to sprawdzić. Nie na własną rękę, bo jest to analiza wymagająca znajomości zarówno orzecznictwa, jak i realiów konkretnej umowy.

 

Skontaktuj się z nami. Ocenimy Twoją sytuację i powiemy wprost, czy istnieje podstawa do działania.

Wpis powstał we współpracy z kancelarią MBG & Associés (Paryż) w ramach sieci Interleges. mbg-avocats.com