Przełom w sprawach WIBOR? Sąd w Jeleniej Górze punktuje banki [Sygn. akt I C 383/24]

Przełom w sprawach WIBOR? Sąd w Jeleniej Górze punktuje banki [Sygn. akt I C 383/24]

Kamień, który może poruszyć lawinę

Dla milionów Polaków rzeczywistość kredytu hipotecznego o zmiennym oprocentowaniu to comiesięczna niepewność. Wzrost rat, napędzany zmianami wskaźnika WIBOR, stał się bolesną codziennością, którą wielu zaakceptowało jako nieunikniony element umowy z bankiem. Jednak w zgiełku codziennych spraw łatwo było przegapić wydarzenie, które może fundamentalnie zmienić zasady tej gry.
20 listopada 2025 roku w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze, w sprawie o sygnaturze I C 383/24, zapadł wyrok, który na pierwszy rzut oka jest tylko kolejną pozycją w sądowym rejestrze. W rzeczywistości może on okazać się kamieniem, który uruchomi lawinę o nieprzewidywalnych skutkach dla całego sektora bankowego w Polsce. Wyrok jest nieprawomocny, ale wnioski, które płyną z ustnego uzasadnienia sądu, są na tyle rewolucyjne, że nie można przejść obok nich obojętnie. W tym artykule przedstawimy cztery kluczowe, najbardziej zaskakujące tezy z tego orzeczenia.

Przełomowe wnioski z wyroku w sprawie WIBOR

Wniosek 1: Problemem nie jest sam WIBOR, lecz rażący brak informacji o nim

Wbrew początkowym spekulacjom, sąd w Jeleniej Górze nie zakwestionował samego istnienia czy legalności wskaźnika WIBOR. Zamiast tego, sędzia Bożena Roman skupiła się na fundamentalnej kwestii: sposobie, w jaki Bank Pekao S.A. poinformował swoich klientów o produkcie, który im sprzedawał. Sąd uznał, że klauzule umowne dotyczące oprocentowania nie wiążą kredytobiorców, ponieważ sformułowano je w sposób „niejednoznaczny” i „nieprecyzyjny”.
Kluczowym zarzutem, który legł u podstaw wyroku, było niedopełnienie przez bank obowiązków informacyjnych. Zdaniem sądu, brak rzetelnej wiedzy po stronie konsumenta na temat mechanizmu działania WIBOR doprowadził do rażącego naruszenia równowagi stron umowy. To nie wskaźnik sam w sobie był problemem, ale informacyjna próżnia, w której pozostawiono klienta.

Wniosek 2: Nawet pracownicy banku nie wiedzieli, jak działa sprzedawany przez nich produkt

Jeden z najbardziej uderzających faktów, jakie ujawniło postępowanie sądowe, dotyczył wiedzy samych pracowników banku. Przesłuchiwani w charakterze świadków zeznali, że nie posiadali wiedzy na temat sposobu ustalania wskaźnika WIBOR. Nie potrafili wyjaśnić mechanizmu, który miał bezpośredni wpływ na wysokość rat kredytów, które sami sprzedawali.
Ta uderzająca niewiedza po stronie profesjonalistów jest najmocniejszym dowodem na to, że niedopełnienie obowiązków informacyjnych nie było drobnym uchybieniem, lecz systemową wadą procesu sprzedaży. Pokazuje ona skrajną asymetrię informacji – skoro profesjonaliści reprezentujący instytucję finansową nie rozumieli produktu, to jakiej świadomości można było oczekiwać od konsumenta?

Wniosek 3: Stwierdzenie „oprocentowanie jest zmienne” to za mało, by konsument był świadomy ryzyka

Sąd stanowczo odrzucił argumentację, że poinformowanie klienta o tym, iż oprocentowanie jest zmienne i składa się z marży oraz stopy bazowej, jest wystarczające. Taką informację uznano za nieprzejrzystą, ponieważ ponieważ bank nie wyjaśnił, jak działa mechanizm tej zmiany, konsument nie otrzymał żadnych narzędzi do oceny skali potencjalnego wzrostu swojego zobowiązania.
W uzasadnieniu podkreślono, że bank nie wskazał kredytobiorcom, kto jest administratorem wskaźnika (GPW Benchmark S.A.), ani nie wyjaśnił, według jakiej metodologii jest on ustalany. To zaniechanie jest tym bardziej znaczące, że – jak zauważył sąd – Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie już wcześniej nakazał administratorowi WIBOR udostępnienie informacji o jego fixingu, uznając, że dane te powinny być jawne dla kredytobiorców. Taki brak transparentności prowadzi, zdaniem sądu, do „deformacji umowy”, w której konsument jest narażony na nieograniczone ryzyko. Sąd sformułował to w niezwykle mocnych słowach:
Zdaniem Sądu wzrost oprocentowania jest niczym nieograniczony i powoduje jedynie zysk Banku.

Wniosek 4: Wyrok z Jeleniej Góry to nie anomalia, a część szerszego, europejskiego trendu

Orzeczenie polskiego sądu nie jest odosobnionym głosem. Jego tezy są zbieżne z niedawną Opinią Rzeczniczki Generalnej Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie C-471/24. Ta opinia, choć jeszcze nie jest wiążącym wyrokiem, wyznacza kierunek myślenia europejskiego sądownictwa.
Rzeczniczka Generalna TSUE podkreśliła, że obowiązkiem kredytodawcy jest przekazanie konsumentowi, jeszcze przed zawarciem umowy, wszystkich informacji, które mają wpływ na zakres jego zobowiązania i pozwalają mu realnie oszacować całkowity koszt kredytu. Powołanie się na ten europejski kontekst nadaje wyrokowi z Jeleniej Góry dodatkową wagę i pokazuje, że walka o transparentność umów kredytowych toczy się na całym kontynencie.

Co dalej? Konsekwencje i pytanie na przyszłość

Wyrok w sprawie I C 383/24 jest nieprawomocny i zapadł w pierwszej instancji, a strony wciąż czekają na jego pisemne uzasadnienie, które w szczegółach przedstawi tok rozumowania sądu. Bezpośrednią konsekwencją wyroku jest nałożony na Bank PEKAO S.A. obowiązek zwrotu nadpłaconych rat powodom.
Choć to dopiero początek długiej drogi prawnej, to orzeczenie już dziś stawia fundamentalne pytanie, które odbija się echem w całym sektorze finansowym: czy ten jeden, nieprawomocny wyrok z Jeleniej Góry zmusi cały sektor bankowy do fundamentalnej zmiany w podejściu do informowania klientów o ryzyku związanym z kredytem? Odpowiedź na to pytanie zdefiniuje standardy transparentności na polskim rynku finansowym na nadchodzące lata.

Czy Twoja umowa zawiera wadliwe klauzule WIBOR?

 

Jeśli Twoja rata kredytu drastycznie wzrosła, a Ty czujesz, że bank nie poinformował Cię rzetelnie o ryzyku w momencie podpisywania umowy – nie czekaj na rozwój wydarzeń. Każda umowa jest inna i wymaga indywidualnej analizy prawnej.

Skontaktuj się z naszą kancelarią. Przeanalizujemy Twój kredyt pod kątem klauzul niedozwolonych i ocenimy szanse na skuteczne zakwestionowanie wskaźnika WIBOR w sądzie.